Autorzy
Opracowali (indika 2026):
(tłumaczenie)
Joanna Jurewicz
(komitet redakcyjny)
Andrzej Babkiewicz, Joanna Jurewicz, Monika Nowakowska,
Sven Sellmer, Przemysław Szczurek, Anna Trynkowska
(redakcja techniczna)
Karina Babkiewicz
(przygotowanie tekstu, skład, zamieszczenie na stronie)
Sven Sellmer i Andrzej Babkiewicz
Tłumaczenie finansowane w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego
pod nazwą „Narodowy Program Rozwoju Humanistyki”
w latach 2017–2023, numer projektu 0357/NPRH5/H22/84/2017.
महाभारत
Mahābhārata
8. Księga Karny (Karṇaparvan)
***
8.22-69 Siedemnasty dzień bitwy
8.67. Śmierć Karny
Streszczenie rozdziału:
saṃjaya uvāca
athābravīd vāsudevo rathastho rādheya diṣṭyā smarasīha dharmam |
prāyeṇa nīcā vyasaneṣu magnā nindanti daivaṃ kukṛtaṃ na tat tat ||8.67.1||
yad draupadīm ekavastrāṃ sabhāyām ānāyya tvaṃ caiva suyodhanaś ca |
duḥśāsanaḥ śakuniḥ saubalaś ca na te karṇa pratyabhāt tatra dharmaḥ ||8.67.2||
yadā sabhāyāṃ kaunteyam anakṣajñaṃ yudhiṣṭhiram |
akṣajñaḥ śakunir jetā tadā dharmaḥ kva te gataḥ ||8.67.3||
yadā rajasvalāṃ kṛṣṇāṃ duḥśāsanavaśe sthitām |
sabhāyāṃ prāhasaḥ karṇa kva te dharmas tadā gataḥ ||8.67.4||
rājyalubdhaḥ punaḥ karṇa samāhvayasi pāṇḍavam |
gāndhārarājam āśritya kva te dharmas tadā gataḥ ||8.67.5||
evam ukte tu rādheye vāsudevena pāṇḍavam |
manyur abhyāviśat tīvraḥ smṛtvā tat tad dhanaṃjayam ||8.67.6||
tasya krodhena sarvebhyaḥ srotobhyas tejaso 'rciṣaḥ |
prādurāsan mahārāja tad adbhutam ivābhavat ||8.67.7||
taṃ samīkṣya tataḥ karṇo brahmāstreṇa dhanaṃjayam |
abhyavarṣat punar yatnam akarod rathasarjane |
tad astram astreṇāvārya prajahārāsya pāṇḍavaḥ ||8.67.8||
tato 'nyad astraṃ kaunteyo dayitaṃ jātavedasaḥ |
mumoca karṇam uddiśya tat prajajvāla vai bhṛśam ||8.67.9||
vāruṇena tataḥ karṇaḥ śamayām āsa pāvakam |
jīmūtaiś ca diśaḥ sarvāś cakre timiradurdināḥ ||8.67.10||
pāṇḍaveyas tv asaṃbhrānto vāyavyāstreṇa vīryavān |
apovāha tadābhrāṇi rādheyasya prapaśyataḥ ||8.67.11||
taṃ hastikakṣyāpravaraṃ ca bāṇaiḥ suvarṇamuktāmaṇivajramṛṣṭam |
kālaprayatnottamaśilpiyatnaiḥ kṛtaṃ surūpaṃ vitamaskam uccaiḥ ||8.67.12||
ūrjaskaraṃ tava sainyasya nityam amitravitrāsanam īḍyarūpam |
vikhyātam ādityasamasya loke tviṣā samaṃ pāvakabhānucandraiḥ ||8.67.13||
tataḥ kṣureṇādhiratheḥ kirīṭī suvarṇapuṅkhena śitena yattaḥ |
śriyā jvalantaṃ dhvajam unmamātha mahārathasyādhirather mahātmā ||8.67.14||
yaśaś ca dharmaś ca jayaś ca māriṣa priyāṇi sarvāṇi ca tena ketunā |
tadā kurūṇāṃ hṛdayāni cāpatan babhūva hāheti ca nisvano mahān ||8.67.15||
atha tvaran karṇavadhāya pāṇḍavo mahendravajrānaladaṇḍasaṃnibham |
ādatta pārtho 'ñjalikaṃ niṣaṅgāt sahasraraśmer iva raśmim uttamam ||8.67.16||
marmacchidaṃ śoṇitamāṃsadigdhaṃ vaiśvānarārkapratimaṃ mahārham |
narāśvanāgāsuharaṃ tryaratniṃ ṣaḍvājam añjogatim ugravegam ||8.67.17||
sahasranetrāśanitulyatejasaṃ samānakravyādam ivātiduḥsaham |
pinākanārāyaṇacakrasaṃnibhaṃ bhayaṃkaraṃ prāṇabhṛtāṃ vināśanam ||8.67.18||
yuktvā mahāstreṇa pareṇa mantravid vikṛṣya gāṇḍīvam uvāca sasvanam |
ayaṃ mahāstro 'pratimo dhṛtaḥ śaraḥ śarīrabhic cāsuharaś ca durhṛdaḥ ||8.67.19||
tapo 'sti taptaṃ guravaś ca toṣitā mayā yad iṣṭaṃ suhṛdāṃ tathā śrutam |
anena satyena nihantv ayaṃ śaraḥ sudaṃśitaḥ karṇam ariṃ mamājitaḥ ||8.67.20||
ity ūcivāṃs taṃ sa mumoca bāṇaṃ dhanaṃjayaḥ karṇavadhāya ghoram |
kṛtyām atharvāṅgirasīm ivogrāṃ dīptām asahyāṃ yudhi mṛtyunāpi ||8.67.21||
bruvan kirīṭī tam atiprahṛṣṭo ayaṃ śaro me vijayāvaho 'stu |
jighāṃsur arkendusamaprabhāvaḥ karṇaṃ samāptiṃ nayatāṃ yamāya ||8.67.22||
teneṣuvaryeṇa kirīṭamālī prahṛṣṭarūpo vijayāvahena |
jighāṃsur arkendusamaprabheṇa cakre viṣaktaṃ ripum ātatāyī ||8.67.23||
tad udyatādityasamānavarcasaṃ śarannabhomadhyagabhāskaropamam |
varāṅgam urvyām apatac camūpater divākaro 'stād iva raktamaṇḍalaḥ ||8.67.24||
tad asya dehī satataṃ sukhoditaṃ svarūpam atyartham udārakarmaṇaḥ |
pareṇa kṛcchreṇa śarīram atyajad gṛhaṃ maharddhīva sasaṅgam īśvaraḥ ||8.67.25||
śarair vibhugnaṃ vyasu tad vivarmaṇaḥ papāta karṇasya śarīram ucchritam |
sravadvraṇaṃ gairikatoyavisravaṃ girer yathā vajrahataṃ śiras tathā ||8.67.26||
dehāt tu karṇasya nipātitasya tejo dīptaṃ khaṃ vigāhyācireṇa |
tad adbhutaṃ sarvamanuṣyayodhāḥ paśyanti rājan nihate sma karṇe ||8.67.27||
taṃ somakāḥ prekṣya hataṃ śayānaṃ prītā nādaṃ saha sainyair akurvan |
tūryāṇi cājaghnur atīva hṛṣṭā vāsāṃsi caivādudhuvur bhujāṃś ca |
balānvitāś cāpy apare hy anṛtyann anyonyam āśliṣya nadanta ūcuḥ ||8.67.28||
dṛṣṭvā tu karṇaṃ bhuvi niṣṭanantaṃ hataṃ rathāt sāyakenāvabhinnam |
mahānilenāgnim ivāpaviddhaṃ yajñāvasāne śayane niśānte ||8.67.29||
śarair ācitasarvāṅgaḥ śoṇitaughapariplutaḥ |
vibhāti dehaḥ karṇasya svaraśmibhir ivāṃśumān ||8.67.30||
pratāpya senām āmitrīṃ dīptaiḥ śaragabhastibhiḥ |
balinārjunakālena nīto 'staṃ karṇabhāskaraḥ ||8.67.31||
astaṃ gacchan yathādityaḥ prabhām ādāya gacchati |
evaṃ jīvitam ādāya karṇasyeṣur jagāma ha ||8.67.32||
aparāhṇe parāhṇasya sūtaputrasya māriṣa |
chinnam añjalikenājau sotsedham apatac chiraḥ ||8.67.33||
upary upari sainyānāṃ tasya śatros tad añjasā |
śiraḥ karṇasya sotsedham iṣuḥ so 'pāharad drutam ||8.67.34||
saṃjaya uvāca
karṇaṃ tu śūraṃ patitaṃ pṛthivyāṃ śarācitaṃ śoṇitadigdhagātram |
dṛṣṭvā śayānaṃ bhuvi madrarājaś chinnadhvajenāpayayau rathena ||8.67.35||
karṇe hate kuravaḥ prādravanta bhayārditā gāḍhaviddhāś ca saṃkhye |
avekṣamāṇā muhur arjunasya dhvajaṃ mahāntaṃ vapuṣā jvalantam ||8.67.36||
sahasranetrapratimānakarmaṇaḥ sahasrapatrapratimānanaṃ śubham |
sahasraraśmir dinasaṃkṣaye yathā tathāpatat tasya śiro vasuṃdharām ||8.67.37||
I rzekł Sańdźaja:
I ozwał się na to Wasudewa, wciąż na rydwanie stojąc:
— Co za szczęście, Synu Radhy, że w takim momencie Prawo ci się przypomina. Bo zazwyczaj ludzie podli, których nieszczęście spotkało, los obwiniają — a to nie los jest winien, lecz ich własne czyny. Kiedy ty, wraz z Sujodhaną, Duhśasaną i Śakunim Synem Subali, przywlekliście Draupadi, w jednej tylko szacie na zgromadzenie — jakoś wtedy, Karno, nie myślałeś o Prawie. Kiedy na zgromadzeniu Judhiszthira, nieobeznany w grze w kości, został pokonany przez biegłego w niej Śakuniego — gdzie się wtedy podziało twoje Prawo? [5] A kiedy Duhśasana miesiączkującą Draupadi na zgromadzeniu obezwładnił, a ty, Karno, z niej się wyśmiewałeś — gdzie się wtedy podziało twoje Prawo? A kiedy znów wyzywałeś Syna Pandu do walki, wsparcia u króla Gandharów* szukając, bo cię żądza królestwa zżerała, Karno — gdzie się wtedy podziało twoje Prawo?
Gniew nagły Syna Pandu Zdobywcy-Skarbu na te słowa Wasudewy skierowane do Syna Radhy wrócił mu w pamięci bowiem każdy z jego czynów. Rozpalił całe jego ciało tak, że z wszystkich jego otworów płomienie energii bić poczęły, co na cud zakrawało, mój królu. A gdy Karna to zoczył, lunął z nagła na Ardźunę deszczem strzał z broni Brahmy, a potem znowu podjął trud naprawy rydwanu. Lecz Ardźuna Syn Kunti własną bronią jego atak odparł, sam ciosy mu zadając, a potem swą ukochaną broń Ogniową uwolnił, mierząc w Karnę. Straszliwym płomieniem gorzała, [10] lecz Karna ugasił ją za pomocą Wodnej Broni Waruny. I wszystkie strony świata chmur pomroka spowiła. Lecz Syn Pandu, niewzruszony, chrobry, bronią Wichru one chmury na oczach Syna Radhy rozwiał. A potem jego godło w kształcie popręgu słonia z szerokimi szarfami, ozdobione złotem, perłami, klejnotami i diamentami, wykonane przez wybitnych mistrzów z największym wysiłkiem i przez czas długi, piękne, błyszczące, co zawsze wigoru mocy twemu wojsku dodawało, lęk wrogów budziło, przesławne w swej postaci, jak słońce w całym świecie znane, światłem równe ogniowi, słońcu i księżycowi — ono godło wielkiego wojownika Adhirathiego, jarzące się od piękna, szlachetny Ardźuna Zdobny-w-Diadem, silny i zwarty, zerwał strzałą brzytwową o złotych lotkach, bardzo ostrą. [15] A wraz z nim, czcigodny panie, upadły chwała, Prawo i zwycięstwo, i wszystko, co drogie było Kaurawom, i ich serca pogrążyły się w rozpaczy, i rozległ się wielki krzyk: „Biada! Biada!”.
Wówczas Ardźuna Pandawa, chcąc szybko zabić Karnę, wyjął z kołczanu strzałę, co grom Indry przypominała lub ognistą pałkę, lub najjaśniejszy promień tysiącopromiennego słońca, w czułe punkty biła, nasmarowana krwią i mięsem, podobna do wszechludzkiego ognia i słońca, drogocenna, porywająca żywot mężom, rumakom i słoniom, na trzy łokcie długa, o sześciu piórach, leciała prosto z przeraźliwą szybkością, lśniła blaskiem jak grom Tysiącookiego, niepokonana jak ognisty pożeracz trupów ciałopalny, niczym łuk Pinaka i dysk Narajany złowroga, niosła zagładę wszystkiemu, co żywe. Nałożył ją na swą wielką broń najdoskonalszą ów mantr znawca, napiął z brzękiem Gandiwę i głośno zawołał:
— Oto gotowa potężna broń — strzała, co nie ma sobie równych, co przebija ciało, odbiera życie tym o złych sercach! [20] Odprawiłem umartwienia, zadowoliłem mistrzów, spełniłem ofiary, nauki przyjaciół poznałem! Niech więc tą prawdą ta strzała dobrze nazbrojona zabije Karnę, mojego wroga — niepokonana!
To powiedziawszy, Ardźuna Zdobywca-Skarbu wypuścił strzałę złowrogą, by zabiła Karnę — złowrogą jak czary Atharwanów i Angirasów, płonącą, nieodpartą w boju nawet przez śmierć samą. I rzekł Ardźuna-Zdobny-W-Diadem, nadzwyczaj podniecony:
— Niechaj ta strzała zwycięstwo mi zwiastuje! Niechaj jej blask niczym słońca i księżyca przyniesie Karnie koniec i do śmierci go prowadzi!
W radosnym uniesieniu, z łukiem napiętym, tą niosącą zwycięstwo strzałą, o blasku słońca i księżyca, wymierzył we wroga, gdy ten tkwił przy kole. I tą ze strzał najdoskonalszą, mój królu, mantrami do wielkiej broni załadowaną, zerwał głowę Waikartany po południu — ów Syn Wielkiego Indry*. Głowa wodza wojsk podobna swym blaskiem wschodzącemu słońcu, świetlista jak słońce w zenicie na jesiennym niebie, na ziemię spadła jak krąg czerwony, gdy ono idzie ku zachodowi. A duch tego szlachetnego męża z wielkim trudem porzucił ciało zawsze do wygody przywykłe, nadzwyczaj piękne — jak bogaty pan, co wraz z przyjaciółmi dom opuszcza. [25] Wielkie ciało Karny, strzałami potargane, bez pancerza, runęło na ziemię, brocząc krwią z ran niczym szczyt góry trafiony piorunem, zalany wodą czerwoną od ochry. A gdy legło na ziemi, ciała ognista energia się zeń wzniosła i w przestwór wniknęła. Wszyscy wojownicy, mój królu, w zadziwieniu wielkim patrzyli na to cudowne zjawisko po śmierci Karny.
Uradowali się Somakowie widząc, jak leży martwy, wznieśli okrzyki wraz z innymi wojownikami. Zadęli w trąby w wielkiej radości, uderzyli w bębny, powiewali zawojami, wymachiwali ramionami, a ci, co siłę mieli, jęli nawet tańczyć, obejmując się z głośnym wołaniem i patrzyli na Karnę na ziemi rozpostartego, poniżej rydwanu, pochlastanego pociskami, niczym ogień zgaszony o świcie przez potężny wicher po zakończonej ofierze.
Każdą część ciała Karny strzały przeszyły, strumieniami krwi zalewały aż świeciło się jak słońce w swych promieniach. [30] Tego Karnę słonecznego, co rozpalił wojsko wroga promieniami strzał płonących, Ardźuna — czas potężny — do zachodu zaniósł. I jak zachodzące słońce swój blask ze sobą bierze, tak ten bełt żywot Karny zabrał, po czym zniknął. Runęła głowa Syna Woźnicy, odcięta strzałą w kształcie brzytwy w drugiej części popołudnia, czcigodny panie, od ziemi się odbijając. Ten bełt zerwał głowę Karny, wroga Ardźuny, tuż ponad wojownikami — od razu, prędko, z wybiciem w górę.
I rzekł Sańdźaja:
Gdy król Madry ujrzał dzielnego bohatera Karnę leżącego na ziemi, poszlachtowanego przez strzały, z ciałem we krwi skąpanym, i jego godło złamane, odjechał na swoim na rydwanie. [35] Rzucili się też po śmierci Karny Kurowie do ucieczki, przerażeni, ciężko ranni, raz po raz na Ardźunę się oglądali i jego wspaniałe godło, jaśniejące pięknem. Głowa tego, którego czyny dorównywały Tysiącokiemu*, a cudne oblicze kwiat o tysiącu płatkach przypominało, na ziemi leżała jak słońce tysiącopromienne, gdy dzień swego końca dochodzi.
