Autorzy
Opracowali (indika 2024):
(tłumaczenie)
Monika Nowakowska
(komitet redakcyjny)
Andrzej Babkiewicz, Joanna Jurewicz, Monika Nowakowska,
Sven Sellmer, Przemysław Szczurek, Anna Trynkowska
(redakcja techniczna)
Karina Babkiewicz
(przygotowanie tekstu, skład, zamieszczenie na stronie)
Sven Sellmer i Andrzej Babkiewicz
Tłumaczenie finansowane w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego
pod nazwą „Narodowy Program Rozwoju Humanistyki”
w latach 2017–2023, numer projektu 0357/NPRH5/H22/84/2017.
महाभारत
Mahābhārata
7. Księga Drony (Droṇaparvan)
***
7.77-121 Śmierć Dźajadrathy (jayadratha-vadha) /
Czternasty dzień bitwy
7.95. Rozgromienie barbarzyńców
Streszczenie rozdziału:
saṃjaya uvāca
tataḥ sa sātyakir dhīmān mahātmā vṛṣṇipuṃgavaḥ |
sudarśanaṃ nihatyājau yantāram idam abravīt ||7.95.1||
rathāśvanāgakalilaṃ śaraśaktyūrmimālinam |
khaḍgamatsyaṃ gadāgrāhaṃ śūrāyudhamahāsvanam ||7.95.2||
prāṇāpahāriṇaṃ raudraṃ vāditrotkruṣṭanāditam |
yodhānām asukhasparśaṃ durdharṣam ajayaiṣiṇām ||7.95.3||
tīrṇāḥ sma dustaraṃ tāta droṇānīkamahārṇavam |
jalasaṃdhabalenājau puruṣādair ivāvṛtam ||7.95.4||
ato 'nyaṃ pṛtanāśeṣaṃ manye kunadikām iva |
tartavyām alpasalilāṃ codayāśvān asaṃbhramam ||7.95.5||
hastaprāptam ahaṃ manye sāṃprataṃ savyasācinam |
nirjitya durdharaṃ droṇaṃ sapadānugam āhave ||7.95.6||
hārdikyaṃ yodhavaryaṃ ca prāptaṃ manye dhanaṃjayam |
na hi me jāyate trāso dṛṣṭvā sainyāny anekaśaḥ |
vahner iva pradīptasya grīṣme śuṣkaṃ tṛṇolapam ||7.95.7||
paśya pāṇḍavamukhyena yātāṃ bhūmiṃ kirīṭinā |
pattyaśvarathanāgaughaiḥ patitair viṣamīkṛtām ||7.95.8||
abhyāśastham ahaṃ manye śvetāśvaṃ kṛṣṇasārathim |
sa eṣa śrūyate śabdo gāṇḍīvasyāmitaujasaḥ ||7.95.9||
yādṛśāni nimittāni mama prādurbhavanti vai |
anastaṃgata āditye hantā saindhavam arjunaḥ ||7.95.10||
śanair viśrambhayann aśvān yāhi yatto 'rivāhinīm |
yatraite satanutrāṇāḥ suyodhanapurogamāḥ ||7.95.11||
daṃśitāḥ krūrakarmāṇaḥ kāmbojā yuddhadurmadāḥ |
śarabāṇāsanadharā yavanāś ca prahāriṇaḥ ||7.95.12||
śakāḥ kirātā daradā barbarās tāmraliptakāḥ |
anye ca bahavo mlecchā vividhāyudhapāṇayaḥ |
mām evābhimukhāḥ sarve tiṣṭhanti samarārthinaḥ ||7.95.13||
etān sarathanāgāśvān nihatyājau sapattinaḥ |
idaṃ durgaṃ mahāghoraṃ tīrṇam evopadhāraya ||7.95.14||
sūta uvāca
na saṃbhramo me vārṣṇeya vidyate satyavikrama |
yady api syāt susaṃkruddho jāmadagnyo 'grataḥ sthitaḥ ||7.95.15||
droṇo vā rathināṃ śreṣṭhaḥ kṛpo madreśvaro 'pi vā |
tathāpi saṃbhramo na syāt tvām āśritya mahābhuja ||7.95.16||
tvayā subahavo yuddhe nirjitāḥ śatrusūdana |
na ca me saṃbhramaḥ kaś cid bhūtapūrvaḥ kadā cana |
kim u caitat samāsādya vīra saṃyugagoṣpadam ||7.95.17||
āyuṣman katareṇa tvā prāpayāmi dhanaṃjayam |
keṣāṃ kruddho 'si vārṣṇeya keṣāṃ mṛtyur upasthitaḥ |
keṣāṃ saṃyamanīm adya gantum utsahate manaḥ ||7.95.18||
ke tvāṃ yudhi parākrāntaṃ kālāntakayamopamam |
dṛṣṭvā vikramasaṃpannaṃ vidraviṣyanti saṃyuge |
keṣāṃ vaivasvato rājā smarate 'dya mahābhuja ||7.95.19||
sātyakir uvāca
muṇḍān etān haniṣyāmi dānavān iva vāsavaḥ |
pratijñāṃ pārayiṣyāmi kāmbojān eva mā vaha |
adyaiṣāṃ kadanaṃ kṛtvā kṣipraṃ yāsyāmi pāṇḍavam ||7.95.20||
adya drakṣyanti me vīryaṃ kauravāḥ sasuyodhanāḥ |
muṇḍānīke hate sūta sarvasainyeṣu cāsakṛt ||7.95.21||
adya kauravasainyasya dīryamāṇasya saṃyuge |
śrutvā virāvaṃ bahudhā saṃtapsyati suyodhanaḥ ||7.95.22||
adya pāṇḍavamukhyasya śvetāśvasya mahātmanaḥ |
ācāryakakṛtaṃ mārgaṃ darśayiṣyāmi saṃyuge ||7.95.23||
adya madbāṇanihatān yodhamukhyān sahasraśaḥ |
dṛṣṭvā duryodhano rājā paścāttāpaṃ gamiṣyati ||7.95.24||
adya me kṣiprahastasya kṣipataḥ sāyakottamān |
alātacakrapratimaṃ dhanur drakṣyanti kauravāḥ ||7.95.25||
matsāyakacitāṅgānāṃ rudhiraṃ sravatāṃ bahu |
sainikānāṃ vadhaṃ dṛṣṭvā saṃtapsyati suyodhanaḥ ||7.95.26||
adya me kruddharūpasya nighnataś ca varān varān |
dvir arjunam imaṃ lokaṃ maṃsyate sa suyodhanaḥ ||7.95.27||
adya rājasahasrāṇi nihatāni mayā raṇe |
dṛṣṭvā duryodhano rājā saṃtapsyati mahāmṛdhe ||7.95.28||
adya snehaṃ ca bhaktiṃ ca pāṇḍaveṣu mahātmasu |
hatvā rājasahasrāṇi darśayiṣyāmi rājasu ||7.95.29||
saṃjaya uvāca
evam uktas tadā sūtaḥ śikṣitān sādhuvāhinaḥ |
śaśāṅkasaṃnikāśān vai vājino 'cūcudad bhṛśam ||7.95.30||
te pibanta ivākāśaṃ yuyudhānaṃ hayottamāḥ |
prāpayan yavanāñ śīghraṃ manaḥpavanaraṃhasaḥ ||7.95.31||
sātyakiṃ te samāsādya pṛtanāsv anivartinam |
bahavo laghuhastāś ca śaravarṣair avākiran ||7.95.32||
teṣām iṣūn athāstrāṇi vegavan nataparvabhiḥ |
acchinat sātyakī rājan nainaṃ te prāpnuvañ śarāḥ ||7.95.33||
rukmapuṅkhaiḥ suniśitair gārdhrapatrair ajihmagaiḥ |
uccakarta śirāṃsy ugro yavanānāṃ bhujān api ||7.95.34||
śaikyāyasāni varmāṇi kāṃsyāni ca samantataḥ |
bhittvā dehāṃs tathā teṣāṃ śarā jagmur mahītalam ||7.95.35||
te hanyamānā vīreṇa mlecchāḥ sātyakinā raṇe |
śataśo nyapataṃs tatra vyasavo vasudhātale ||7.95.36||
supūrṇāyatamuktais tān avyavacchinnapiṇḍitaiḥ |
pañca ṣaṭ sapta cāṣṭau ca bibheda yavanāñ śaraiḥ ||7.95.37||
kāmbojānāṃ sahasrais tu śakānāṃ ca viśāṃ pate |
śabarāṇāṃ kirātānāṃ barbarāṇāṃ tathaiva ca ||7.95.38||
agamyarūpāṃ pṛthivīṃ māṃsaśoṇitakardamām |
kṛtavāṃs tatra śaineyaḥ kṣapayaṃs tāvakaṃ balam ||7.95.39||
dasyūnāṃ saśirastrāṇaiḥ śirobhir lūnamūrdhajaiḥ |
tatra tatra mahī kīrṇā vibarhair aṇḍajair iva ||7.95.40||
rudhirokṣitasarvāṅgais tais tad āyodhanaṃ babhau |
kabandhaiḥ saṃvṛtaṃ sarvaṃ tāmrābhraiḥ kham ivāvṛtam ||7.95.41||
vajrāśanisamasparśaiḥ suparvabhir ajihmagaiḥ |
te sāśvayānā nihatāḥ samāvavrur vasuṃdharām ||7.95.42||
alpāvaśiṣṭāḥ saṃbhagnāḥ kṛcchraprāṇā vicetasaḥ |
jitāḥ saṃkhye mahārāja yuyudhānena daṃśitāḥ ||7.95.43||
pārṣṇibhiś ca kaśābhiś ca tāḍayantas turaṃgamān |
javam uttamam āsthāya sarvataḥ prādravan bhayāt ||7.95.44||
kāmbojasainyaṃ vidrāvya durjayaṃ yudhi bhārata |
yavanānāṃ ca tat sainyaṃ śakānāṃ ca mahad balam ||7.95.45||
sa tataḥ puruṣavyāghraḥ sātyakiḥ satyavikramaḥ |
prahṛṣṭas tāvakāñ jitvā sūtaṃ yāhīty acodayat ||7.95.46||
taṃ yāntaṃ pṛṣṭhagoptāram arjunasya viśāṃ pate |
cāraṇāḥ prekṣya saṃhṛṣṭās tvadīyāś cāpy apūjayan ||7.95.47||
I opowiadał Sańdźaja:
1 Zabiwszy Sudarśanę na placu boju, buhaj z rodu Wrysznich, mądry Satjaki o wielkim harcie ducha tak się do woźnicy odezwał wówczas:
2–4 „Przez nieprzeniknioną nawałę rydwanów, koni, słoni, ukoronowaną falami strzał i włóczni, ławicami mieczy, płetwami maczug, niosącą potężny ryk ścierających się herosów, dech odbierającą, brutalną, głosami instrumentów i okrzykami rozbrzmiewającą, dotkliwą w doświadczeniu dla wojowników, a trudną do zniesienia dla zwycięstwa nieszukających*, przeprawiliśmy się, mój drogi — przeprawiliśmy się przez ten niemożliwy do przeprawy wielki ocean wojsk Drony, w polu siłami Dźalasandhy* niczym ludożercami otoczony.
5 Resztkę pozostałą ich wojska jako strumyczek widzę płyciutki, do pokonania nietrudny. Poganiaj zatem konie bez wahania!
6–7a W zasięgu ręki mam już teraz, myślę, Leworęcznego, pokonawszy w tej ofierze bitewnej trudnego* do utrzymania Dronę wraz z jego towarzyszami, i pobiwszy Syna Hrydiki, najlepszego z wojów. Teraz, myślę, czas jechać do Bogactw Zdobywcy.
7c-e Żadna bowiem nie powstaje we mnie na widok tych licznych wojsk obawa, tak jak nie żywi żadnej ogień rozpłomieniony latem w obliczu suchej trawy i krzewów.
8 Spójrzże, ziemia, po której przejechał najprzedniejszy z Pandawów, Diademem Zdobny*, nierówna jest od stosów padniętych pieszych, koni, rydwanów i słoni.
8A **Popatrzże, jak ucieka ta armia rozdarta przez herosa o wielkim harcie ducha, popatrz na ten kurz, przypominający płacheć czerwonego muślinu, wzbijany w górę przez rydwany, słonie i konie do odwrotu pędzące, bardzie!
9 Myślę, że niedaleko jest już rydwan z białymi końmi i ciemnym Kryszną–woźnicą. Tak, daje się już słyszeć niepowtarzalny ów dźwięk Gandiwy* o niezmierzonej energii.
10 Znaki, jakie jawią mi się na ziemi i na niebie, zapowiadają zaiste, że Ardźuna zabije Władcę Sindhu, nim słońce zajdzie.
11 Spokojnie poluzuj konie, jedź uważnie, gotowy na nieprzyjaciół armię, w której kryją się oni wszyscy, pancerzami chronieni, z Łatwobójcą na czele.
12 Uzbrojeni po zęby Kambodźowie o okrutnych czynach, szałem bitewnym upojeni, i Jawanowie dzierżący strzały, łuki i pociski, wyborni wojownicy.
13 Śakowie, Kiratowie, Daradowie, Barbarowie, Tamraliptakowie i inni liczni barbarzyńcy* z najróżniejszym orężem w rękach — w moją właśnie stronę zwróceni stoją wszyscy, walki żądni.
14 Gdy ich wybijemy w polu z ich rydwanami, słoniami, końmi i pieszymi, wąski ten przesmyk przerażający potwornie będziesz już uznać mógł za przekroczony”.
I rzekł bard-woźnica:
15–16 Co do tego nie żywię żądnych wątpliwości, Potomku Wrysznich Prawdą Mężny, nawet jeśliby stanął przed nami rozwścieczony potwornie Syn Dźamadagniego*. Nawet jeśli stanąłby Drona, najlepszy spośród rydwanników, albo Krypa, czy też władca Madrów* — tak samo nie miałbym obaw, na tobie polegam, o szerokobarczysty.
17 Pokonałeś w walce licznych bardzo przeciwników, Pogromco Wrogów. Nie było we mnie nigdy dotąd żadnych wątpliwości. Tym bardziej nie będę ich miał, mężny panie, z powodu takiej błahej potyczki*.
18 Żyj długo*, panie! Którą z dróg mam cię zabrać do Bogactw Zdobywcy? Wobec kogo gniew żywisz, Potomku Wrysznich? Na kogo śmierć już czeka? Czyje serce do siedziby Jamy ma odwagę ruszyć?
19 Ciebie widząc w walce, bitnego, heroizmu pełnego, podobnego Jamie kres świata zarządzającemu, którzy wojowie rozbiegną się zaraz w popłochu po polu bitwy? O kim król Waiwaswata* myśli dzisiaj, o wielkobarczysty?
I rzekł Satjaki:
20 Tych z ogolonymi głowami zabiję, niczym Wasawowie danawów*! Obietnicę spełnię, na Kambodźów* mnie wieź! Dzisiaj rzeź im sprawię wszystkim i do Syna Pandu szybko ruszę.
21 Dzisiaj ujrzą moje męstwo Kuru potomkowie wraz z Łatwobójcą, kiedy wybita zostanie armia wygolonych, bardzie, i wszystkie ich oddziały po kolei, raz za razem.
22 Dzisiaj, słysząc zewsząd zgiełk i wrzaski armii Kaurawów miażdżonej w walce, cierpieć będzie Łatwobójca.
23 Dzisiaj najpierwszemu Synowi Pandu białokonnemu, o wielkim harcie ducha, drogę pokażę w walce przez niego samego, mojego Nauczyciela wytyczoną.
24 Dzisiaj, widząc najpierwszych swoich wojowników moimi strzałami rażonych tysiącami, książę Durjodhana pożałuje poniewczasie.
25 Dzisiaj, kiedy z mojej szybkiej ręki śmigać będą najlepsze ze strzał, widzieć będą Kaurawowie mój łuk na podobiznę kręgu głowni płonących.
26 Zagładę widząc ociekających straszliwie krwią wojowników swoich, których ciała niknąć będą pod stosami moich strzał, cierpieć będzie Łatwobójca.
27 Dzisiaj, gdy rozpłomienię się w gniewie i po kolei unicestwiał będę najlepszych z najlepszych, że dwóch Ardźunów nosi świat, pomyśli Łatwobójca.
28 Dzisiaj, widząc tysiące wojowników ubitych przeze mnie na placu, cierpieć będzie w tej wielkiej rzezi wojownik Durjodhana.
29 Dzisiaj, zabiwszy tysiące władców i wojowników, władcom i wojownikom mojej miłości oraz oddania dla Pandawów o wielkim harcie ducha dowiodę.
I opowiadał Sańdźaja:
30 Wysłuchawszy tych słów, zaciął wtedy bard wyszkolone, świetnie ułożone ogiery zaprzęgowe, jaśniejące jak księżyc zaiste, i popędził je energicznie.
31 A te najlepsze z rumaków, połykając niemal przestrzeń w locie, dowiozły Jujudhanę do Jawanów szybko, chyże niczym myśl, chyże niczym wiatr.
32 Ci zaś liczni i o rękach zwinnych, zaatakowawszy Satjakiego, który zwarcia nie unikał, strumieniami strzał go zasypali.
33 Ale ich strzały pociskami o gładko toczonych drzewcach z impetem ścinał Satjaki, o królu. Nie dochodziły go ich strzały!
34 Za to on pociskami o złotych lotkach bardzo ostrymi, sępimi piórami zwieńczonymi, prosto do celu bieżącymi, obcinał głowy straszliwy Jawanom, a także ramiona im odrąbywał.
35 Strzały jego zbroje Jawanów twarde, z brązu i tyglowej stali* ze wszystkich stron rozrywając, ciała ich przecinając, wbijały się w żyzną ziemię–żywicielkę.
36 Zabijani setkami w polu przez mężnego Satjakiego barbarzyńcy padali tam bez życia na powierzchnię gleby żyznej obficie.
37 Pociskami wystrzeliwanymi z naciąganego w pełni łuku, tworzącymi nieprzerwane serie po pięć, sześć, siedem i osiem strzał, ścinał Satjaki tych Jawanów.
38 Tysiącami zaś pokotem kładł Kambodźów, również Śaków, o panie ludów, Śabarów, Kiratów, a także Barbarów.
39 Ziemię w trudną do przejścia breję z krwi i mięsa zamienił tam Wnuk Śiniego, szyjąc nieprzerwanie w twoje wojska.
40 Głowami Dasjów* w szyszakach, z podgolonymi włosami, ziemia była obsypana niczym rozbiegłymi to tu, to tam oskubanymi kurczakami.
41 Usiana ich korpusami, których członki wszystkie krwią ociekały, bitewna arena jawiła się cała niczym nieboskłon zasłany brunatno-czerwonymi chmurami.
42 Powaleni wraz z zaprzęgami przez strzały prosto do celu zmierzające, rażące niczym grom z nieba Indry, zasłali całkowicie plenną dobrodziejkę ziemię.
43 Nieliczni ocaleni, zdruzgotani, z resztkami ducha, o potraconych zmysłach, pokonani w walce, o wielki królu, przez Jujudhanę, do ostateczności doprowadzeni, spinając konie wbijaniem pięt i uderzeniami bata, szybkość najwyższą osiągając, we wszystkie strony rozpierzchali się ze strachu.
45–46 Wówczas, rozgoniwszy armię Kambodźów trudną do zwyciężenia w walce, o potomku Bharaty, i Jawanów wojsko oraz wielkie siły Śaków, ów tygrys wśród ludzi, Satjaki Prawdą Mężny, zaśmiał się, pokonawszy twoich, i do woźnicy zawołał: „Jedź!”.
47 A patrząc na niego, jak odjeżdża ów strażnik tyłów Ardźuny, o panie ludów, ćaranowie* radowali się, a nawet i twoi woje również go wysławiali.
